niedziela, 14 lutego 2010

Decou paź z innej bajki

Chyba rzeczywiście ten cały decoupage to nie moja bajka. Chusteczki się rwą, marszczą, nie można nic poprawić i wszystko się klei. A krasnalka, podobno zodiakalnie skłonna do perfekcjonizmu, nie lubi dostrzegać niedoskonałości, których nie może naprawić. Kolczyki można przerabiać po sto razy, a jak się coś uszyje, to można przecież spruć. Dlatego też zrobiłam dziś dwa projekty decoupage'owe i przez długi czas nie będę się w to bawić. Dziś będzie o pierwszym z nich.
Komódka na biżuterię. Kupiona w Jysku, okleiłam przód szufladek.
 A tu jej wnętrze, w większości hand made:

3 komentarze:

  1. prosiaczek po lewej mnie się zdecydowanie i bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. prosiaczek po lewej pochodzi z ciucharni na wagę. przypadkiem zupełnie byłam tam tego dnia. kosztował jakieś 2,5 zł, ale ciii... on twierdzi, że jest ze mną od zawsze i że jest bezcenny :o)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie poddawaj się.Spróbuj z papierami klasycznymi i chusteczkami ryżowymi.Powinno być lepiej.Zainwestuj w klej Velo i zobaczysz będzie sie kleic znacznie lepiej:)
    Podoba mi sie ta różana komódka:)Wlasnie pracuję nad świecznikami z tym motywem:)

    OdpowiedzUsuń